Paweł Korzeniowski: Siedzenie? To nie dla mnie!

Paweł Korzeniowski: Siedzenie? To nie dla mnie!

Rozmowa z polskim mistrzem pływackim o roli sportu w codziennym życiu. 

Fabryka Formy: O której zaczynał Pan treningi na basenie?

Paweł Korzeniowski*: Najwcześniejszy był o 5 rano, ale zazwyczaj zaczynałem o 6.

I ile razy dziennie?

– Dwa lub trzy.

To chyba dość męczące?

– Na pewno niełatwe, ale właśnie w ten sposób kształtuje się charakter. Sport uczy konsekwencji, dyscypliny, wytrwałości w dążeniu do celu. I ciężkiej pracy. To się potem bardzo przydaje w dorosłym życiu.

Pan miał kilka treningów dziennie, a niektórzy unikają nawet 2-3 godzin w tygodniu – obecnie prawie 30% nastolatków zwalnia się z WF-u…

– Naprawdę? To bardzo dużo!

Jak Pan sądzi, co może być przyczyną?

– To są zapewne indywidualne kwestie, ale moim zdaniem wiele stoi po stronie rodziców. Jeśli ktoś bez zastanowienia daje dziecku usprawiedliwienie albo zwalnia go z WF-u, żeby się nie zmęczyło – a wiem, że takie sytuacje mają miejsce – to moim zdaniem popełnia duży błąd. Sam pracuję z dzieciakami, prowadzę szkołę pływania, i widzę, że owszem niektóre dzieci same garną się do sportu, ale większość trzeba do tego zachęcić, pokazać im różne dyscypliny, bo same z siebie raczej nie spróbują. Tu jest właśnie ważna rola rodziców. Warto włączyć dziecko w różne rodzinne aktywności – bieganie, pływanie, rower – i zobaczyć, co mu odpowiada. To zwykle rodzice zarażają dziecko pasją do sportu.

Tak było w Pana przypadku?

– U mnie w domu była wymarzona sytuacja, ponieważ moja mama pływała, a tata grał w piłkę. W pewnym sensie byłem więc „skazany na sport” od najmłodszych lat. W dzieciństwie spróbowałem chyba wszystkich możliwych dyscyplin. Dużo grałem z tatą – a to w piłkę, a to w badmintona – i ogólnie jako dziecko byłem bardzo aktywny, nie umiałem usiedzieć w miejscu.

Czyli pewnie rodzice nie zwalniali pana z WF-u?

– Ale ja wcale nie chciałem! Dla mnie to była zawsze najciekawsza lekcja, mogłem się w końcu wybiegać. Graliśmy w piłkę nożną, w piłkę ręczną, w koszykówkę, a dodatkowo miałem zajęcia na basenie. W Oświęcimiu większość dzieci przechodziła rodzaj testów pod kątem danej dyscypliny sportu, np. pływania, piłki nożnej, jazdy na łyżwach czy hokeja. Oświęcim jest bardzo sportowym miastem, więc każde dziecko ma okazję spróbować sportu i wybrać coś dla siebie.

Czy Pana zdaniem warto zaczynać przygodę ze sportem od pływania?

– To na pewno bardzo dobry pomysł i to nie tylko ze względów zdrowotnych. Chodzi też o bezpieczeństwo nad wodą. Co roku słyszymy o utonięciach, nawet 400-500 osób ginie w ten sposób, dlatego warto nauczyć się pływać jak najwcześniej.

A co z osobami, które po prostu nie lubią się ruszać. Jak je przekonać, że warto?

– Warto, bo sport to zdrowie! I wcale nie mam na myśli ostrych treningów. Wystarczy kilkanaście minut ruchu każdego dnia i od razu widać efekty – działają endorfiny i po prostu czujesz się lepiej. Ja zacząłbym od poszukania ulubionej dyscypliny, wtedy znacznie przyjemniej się ćwiczy i jest większa motywacja. Wiem, że jeśli ktoś spróbuje i wciągnie się w sport, zwłaszcza w młodym wieku, to z reguły ta pasja zostaje z nim na zawsze. Ja nie wyobrażam sobie swojego życia bez sportu, na przykład pracy za biurkiem. To zdecydowanie nie dla mnie. W tym sensie sport ukształtował mnie na resztę życia.

Rozmawiała: Monika Wasilewska

*Paweł Korzeniowski – pływak, wielokrotny rekordzista i mistrz Polski, mistrz i dwukrotny wicemistrz świata, wielokrotny mistrz Europy, olimpijczyk (Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), obecnie trener i popularyzator sportu.

Zadaj nam pytanie

Dzień dobry

O co chcesz zapytać?

Zachęcamy także do przejrzenia naszej strony, gdzie zapewnie znajdziesz wiele ciekawych informacji na temat klubów, zajęć a także tych, dotyczących zdrowego stylu życia. Odwiedź nasz blog